Jaki wpływ na dzieci ma sposób odzywiania?

Zastanawiacie się czasem, skąd się bierze odporność naszego organizmu? Co sprawia, że jedne osoby chodząc w krótkich spodenkach w lekkim mrozie nigdy nie chorują, za to inne maja katar przy byle wiaterku? Warunkiem utrzymania zdrowia do późnych lat starości, jest odpowiednia dieta. Wbrew pozorom, za zachorowalność na nowotwory geny odpowiadają tylko w przypadku 5-10% zachorowań. Reszta to błędy żywieniowe oraz wpływ środowiska. Wychodzę z założenia, że to co mogę zmienić, na co mam realny wpływ – zmieniam. Z pozostałymi aspektami pozostaje mi sie pogodzić. Wiem, że to co podaję na talerzu dzieciom, to wyłącznie kwestia moich wyborów. Ok, warzywa są zanieczyszczone, ale jako że wpływ mam na to ograniczony, kupuję w sprawdzonym miejscu bądź oczyszczam je w domu (soda + kwasek).
Odporność człowieka buduje się stopniowo od jego pojawienia się na świcie. Ogromny wpływ na to mają bakterie, które zaczynają zasiedlać jelita. Dlatego tak ważne jest karmienie piersią, a nie sztuczną mieszanką. Dzieci, gdy zaczynają stykać się z większą liczbą obcych mikrobów (bakterii i wirusów), ćwiczą swój system immunologiczny. Kiedy ich jelita zapełnione są właściwymi, zdrowymi bakteriami, wszelkie infekcje są szybciej zwalczane, a z czasem dochodzi do nich coraz rzadziej. Tłumiony jest także w zarodku rozwój się nowotworów. Bakterie jelitowe mogą aktywować syntezę przeciwciał czy usuwać drobnoustroje chorobotwórcze, skracając czas trwania infekcji. Stan jelit wpływa także na otyłość, choroby autoimmunologiczne, astmę czy ADHD u dzieci. Otyłość u dzieci jest najczęściej wynikiem błędów żywieniowych, a nie obciążeniom genetycznym. Fakt, że najczęściej przy problemach z otyłością u dziecka występuje ten sam problem u rodziców (bądź u jednego z nich) nie jest potwierdzeniem dziedziczenia genu otyłości (czy taki istnieje?) ale problemy z właściwym skomponowaniem posiłków, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wiadomo nie od dziś, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, szczególnie mocno sprawdza się to w przypadku wyboru jedzenia. Zmiana nawyków żywieniowych jest trudna, wymaga posiadania świadomości oraz prawdziwej chęci zmiany na stałe (nie na chwilę). Postarajmy się, aby nasze dzieci nie musiały się z nią mierzyć za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.

10 produktów spożywczych niszczących florę bakteryjną jelit?

1. Cukier (i wszelkie chemiczne słody)
2. Przetworzona żywność
3. Jasne pieczywo i mąka
4. Cukier (i wszelkie chemiczne słody)
5. Przetworzony nabiał
6. Tłuszcze zwierzęce
7. Produkty smażone
8. Antybiotyki
9. Częściowo utwardzone bądź utwardzone tłuszcze (olej palmowy jest w 99% tradycyjnych słodyczy a oficjalnie został uznany za rakotwórczy)
10. Rafinowane oleje roślinne

10 sposobów na wzmacnianie odporności u dzieci (i u siebie)?

1. Podając dzieciom kiszonki (codziennie) bądź sok z kiszonek
2. Ciepłe śniadania, zwłaszcza jesienią i zimą, potrafią zdziałać cuda. Kasze, owsianki z owocami są świetną inwestycją w zdrowie naszych dzieci.
3. Jedzmy razem z dziećmi jak najwięcej orzechów, od włoskich po nerkowce. Po takiej porcji odchodzi ochota na słodkie a mózg jest super odżywiony!
4. Olej z czarnuszki świetnie działa na organizm, podnosząc jego odporność
5. Jedzmy jak najwięcej warzyw i owoców, oraz strączków w różnej formie (surowe, gotowane, pieczone, w formie past do pieczywa)
6. Jedzmy siemię lniane każdego dnia (polecam kupować całe ziarenka i mielić je tuż przez użyciem), niesamowicie bogate w kwasy omega 3, zdecydowanie bardziej wzmocni to odporność niż zażywanie toksycznego tranu
7. jeśli jecie mięso, starajcie się robić to jak najrzadziej (np raz w tygodniu – jak nasi dziadkowie), szukajcie też mięsa ze sprawdzonej ubojni ekologicznej (np. od chłopa ze wsi)
8. w wypadku lekkiej infekcji, leczmy dzieci naturalnymi sposobami (czosnek, cebula, miód czy syrop z czarnego bzu zamiast kolejnych buteleczek z syropami z apteki)
9. rozgrzewające przyprawy jak imbir, cynamon, gałka muszkatałowa, kardamon – dodane do śniadania nadadzą niepowtarzalnego aromatu oraz wzmocnią organizm
10. W okresie zimowym zaopatrzmy się poza miodem w pyłek pszczeli czy pierzgę pszczelą

Rozwijając powyższe, tradycyjne słodycze nie powinny być podawane dzieciom częściej niż raz na jakiś czas (i nie jest to raz dziennie :)). Oczywiście w dzisiejszych czasach rezygnacja z nich jest bardzo trudna. Sami musimy wybrać najlepszą dla nas opcję, która będzie możliwa do zrealizowania. Ja osobiście nie zabraniam dzieciom jeść słodyczy gdy idą na urodziny, lecz na co dzień po prostu ich nie jedzą. Naprawdę nie znają smaku snickersa, marsa ani bounty i nie wydaje mi się aby czuły się z tym jakoś strasznie źle. Czasem kupuję batony hpba, bo mają perfekcyjny skład a moje dzieci je lubią. Jeśli chodzi o słodkości, które dzieciom podaję, są to wypieki czy desery zrobione w domu i słodzone ksylitolem. Używam mąki nieprzetworzonej oraz jajek ekologicznych. Takich ciastek czy bułek mogą zjeść ile chcą.
Od zawsze jemy pieczywo ciemne, na naturalnym zakwasie. Nie jadamy gotowych dań, unikamy ryb, zwłaszcza tuńczyka, nie podaję dzieciom tranu (wiem, że to niezbyt popularne) ponieważ jest koszmarnie zanieczyszczony odchodami, chemikaliami, metalami ciężkimi oraz hormonami. Podobnie jest z mięsem i wędlinami.
Jeśli smażę placki czy naleśniki, robię to na nierafinowanym oleju kokosowym (czasem na maśle klarowanym). Dzieci bardzo rzadko jedzą nabiał, a to wszystko dzięki temu, że syn ma nietolerancją laktozy. Dzięki wiedzy jaką zdobyłam przy okazji tej sprawy, wiem że możemy zdrowiej żyć, gdyż nabiał wnosi niewiele (o ile w ogóle) wartości do naszej diety. Kieruję się zasadą, że krowie mleko jest dla cieląt i dokładnie do ich potrzeb jest przystosowane.
Jeśli chodzi o antybiotyki, córka (lat 7) brała je raz w związku z infekcją, natomiast syn (lat 5) nie brał ich nigdy. Wiem, że jest to wypadkowa wielu czynników (w tym lekarza, który na dzień dobry podaje antybiotyk bądź innego który decyduje na naturalną terapię), wiem jednak że dieta ma tu decydujące znaczenie.

Etyczny wymiar wyborów żywieniowych

Jako, że staram się żyć tak aby nie szkodzić innym, w takim też duchu wychowuję dzieci. Gdy opowiedziałam im historię zwierząt, których domy są masowo niszczone aby wytwarzać na ogromną skalę tani (i ogromnie szkodliwy!!) olej palmowy, moja córka powiedziała, że nie chce jeść niczego, co go zawiera. Dodatkowo dzieci są zapoznane z tym, czym jest mięso i skąd się bierze.

Podsumowanie

Na koniec, pamiętajmy, że zdrowie jest wynikiem całego naszego stylu życia. Ruch i zdrowe odżywianie jest najlepszym, co możemy dać sobie i naszym dzieciom. Jeden zdrowy produkt wprowadzony do diety nie sprawi, że w cudowny sposób ozdrowiejemy. I odwrotnie – jeśli odżywiamy się zdrowo na co dzień, jeden grzeszek popełniony raz na jakiś czas nie zrujnuje nam zdrowia.